Search here...
0
TOP
Porady Rodzinne podróże

Wakacje za granicą z 3 dzieci? Czy to możliwe?

Hej!

Dzisiaj zapraszam na kolejny wywiad, tym razem z Anią, mamą trzech chłopców, w wieku 8 lat, 6 lat i 4,5 m-ca, która udowodniła, że wakacje za granicą z 3 dzieci (w tym z niemowlakiem!) mogą być udane! Ania podzieliła się nie tylko swoimi odczuciami ale również świetnymi radami, które z całą pewnością przydadzą się rodzicom podróżującym za granicę!

Aniu, gdzie pojechaliście na wakacje i czemu wybraliście właśnie ten region?

W tym roku wybraliśmy się w północną część Włoch, prowincja Trydent w pobliżu Jeziora Garda. To przepiękne, czyste jezioro otoczone górami. Osobiście urzekły nas  stare, zabytkowe miasteczka i śródziemnomorska roślinność. Ten region poleciła mi moja koleżanka, która spędziła tam wspaniały czas ze swoją rodziną jak i kolega mojego męża. Stwierdziliśmy, że jeśli dwa niezależne źródła twierdzą, że warto tam jechać, to chcemy zobaczyć to urokliwe miejsce. Nie zawiedliśmy się!

Ostatecznie zdecydowaliśmy się na mały hotelik przy zamku w miejscowości Tenno, która ujęła nas swoim spokojem i urokiem. To był bardzo dobry wybór. Pogoda była wspaniała, spędziliśmy dużo czasu na plażach jezior ale mogliśmy również zwiedzać malowniczą okolicę. 

Dlaczego zdecydowaliście się na podroż samochodem, a nie np. samolotem?

Mając troje dzieci zmuszeni byliśmy kupić nowe auto. Wybraliśmy wygodny, bezpieczny samochód z myślą o dalekich podróżach.  Przez chwilę rozważaliśmy podróż samolotem, jednak na miejscu i tak musielibyśmy wypożyczyć auto. Nie chcieliśmy spędzić wakacji tylko pluskając się w wodzie, w planach mieliśmy zwiedzanie. Obawialiśmy się, że będzie nam trudno wypożyczyć auto spełniające nasze oczekiwania dotyczące bezpieczeństwa (nadal potrzebujemy trzech fotelików). 

Jak chłopcy znieśli podróż?

Nie będę ukrywać, że podróż spędzała mi sen z powiek.  To była nasza pierwsza, tak daleka wyprawa samochodem i to jeszcze z niemowlakiem na pokładzie. Starsi spisali się świetnie, nie było marudzenia i 1000 pytań „kiedy dojedziemy?”.  Mój mąż był kierowcą i to on decydował o przebiegu podróży. W tamtą stronę jechaliśmy w nocy. To był strzał w dziesiątkę. Maluszek spał, budził się tylko na jedzenie, nie marudził i nie płakał.  Chłopcy również spali, ale przebudzali się na postojach i była to dla nich fajna przygoda. Powrót pod tym względem był gorszy. Wyruszyliśmy z samego rana. Nasz niemowlak buntował się, dlatego robiliśmy więcej przerw na karmienie, przewijanie i rozprostowanie kości. 

Jak przygotowywaliście się do wyjazdu? Jak ogarnąć ubrania i rzeczy dla dzieci?

Jak zapadła decyzja o wyjeździe od razu zdecydowałam, że biorę tylko minimum. Od kiedy pamiętam, przed wyjazdem zawsze robię listę rzeczy które muszę spakować, wciągam na nią wszystko od bielizny i szczoteczki do zębów po leki i dokumenty. W trakcie pakowania, odhaczam, to co zostało włożone do torby. Dzięki temu nie muszę trzy razy sprawdzać czy na pewno spakowałam pieluchy. Z kosmetyków wzięłam tylko żel pod prysznic, kremy do opalania, linomag dla maluszka no i oczywiście moją kosmetyczkę. Przyznam, że spakowałam bluzy, długie spodnie i lekkie kurtki (te ostatnie nie przydały się). Z leków zabrałam paracetamol dla dzieci, coś na biegunkę i inhalator w razie kataru lub kaszlu. Nic takiego nie miało miejsca, wszyscy byliśmy zdrowi :). Ponieważ na miejscu był tylko prysznic do wieczornych kąpieli maluszka mieliśmy przygotowany maleńki, dmuchany basenik. To rozwiązanie sprawdzało nam się już kilka lat temu kiedy to nasze starszaki były niemowlakami. 

Jak przygotowywaliście się na ewentualne trudności?

    Przede wszystkim staraliśmy się  dobrze przygotować. Mąż opracował trasę, ściągnął mapę off line, prócz dwóch kart płatniczych mieliśmy przygotowaną gotówkę. W niektórych miejscach był problem z kartami płatniczymi.  Przygotowaliśmy dla wszystkich kamizelki odblaskowe, tak na wszelki wypadek. Drogi we włoskich górach są wąskie i kręte, trzeba bardzo uważać, tamtejsi kierowcy jeżdżą dość niefrasobliwie.  Trzeba również zwrócić uwagę na bezpieczeństwo dzieci w miejscach szczególnie obleganych przez turystów. Zapowiedziałam chłopcom, że nie tylko ja pilnuję ich ale oni mnie również. Zwróciłam im uwagę jak to jest ważne, szczególnie w obcym kraju, gdzie nie znają języka. Powtórzyłam z nimi podstawowe zwroty po angielsku. 

Jak organizowaliście sobie czas?

Z jednej strony próbujemy aby to maluszek dostosowywał się do naszego trybu życia. Z drugiej zaś musimy uwzględniać jego potrzeby. Próbujemy to wypośrodkować.  W planach mieliśmy zwiedzanie i udało nam się to zrealizować. Po śniadaniu wsiadaliśmy w auto i ruszaliśmy w drogę. Na południu Europy pięknie jest posmakować nocnego życia : późne kolacje, dancingi, wieczorne spacery.  Jednak nasz niemowlak idzie spać wczesnym wieczorem. O godzinie 19-20 musi być wykąpany, najedzony i utulony do snu. W tej kwestii musieliśmy odpuścić, dzieciak rządził 😉

Co zwiedzaliście po drodze?

    Mój mąż był bohaterem tych wakacji. Zaplanował całą podróż oraz punkty konieczne do zobaczenia, jak Wenecja czy stadion Alianz Arena w Monachium. Zwiedzanie Stadionu, to był wspaniały wstęp do naszych wakacji i nie lada atrakcja dla wszystkich moich chłopaków. Mogli  zobaczyć muzeum klubu Bayern (makiety stadionów, historyczne koszulki klubu, wystawy poświęcone zwycięstwom, wirtualny spacer), wejść na trybuny i z całej siły krzyczeć „GOL!!!” a nawet wyjść tunelem na murawę. Obejrzeliśmy szatnie Bayernu gdzie czuć ducha walki i zrobiliśmy serię zdjęć na miejscu Roberta Lewandowskiego!!!

Z Monachium udaliśmy się do Neuschwanstein gdzie zobaczyliśmy bajkowy zamek wybudowany przez Ludwika Szalonego. Zamek był pierwowzorem dla zamku Królewny Śnieżki Disneya i pojawił się w znanej wszystkim czołówce tej wytwórni. Do punktu widokowego dojechaliśmy autobusem, z powrotem udaliśmy się na spacer, który po długiej podróży okazał się zbawieniem. Szybki marsz, wspólne dyskusje na temat tego co już zboczyliśmy i górskie powietrze zaostrzyły apetyt chłopców. Po bawarskim obiedzie udaliśmy się w dalszą podróż, prosto do Tenno. 

Jakie atrakcje przewidzieliście dla chłopców?

Już we Włoszech na miejscu, zwiedziliśmy urocze miejscowości leżące nad Gardą. Byliśmy częstym gościem Riva del Garda, prócz uroczych uliczek pełnych kolorowych kamienic  z cudnymi okiennicami, które cieszyły bardziej moje oko, chłopcy podziwiali zacumowane łodzie, katamarany oraz wspięli się na wieżę zegarową, z której mieli wspaniały widok na miasteczko i jezioro. Jeden dzień poświęciliśmy na podróż na południe Jeziora Garda do kurortu Sirmione, gdzie podziwialiśmy zamek z fosą, odwiedziliśmy również miasteczko Limone z drzewami na których rosły pomarańcze i cytryny. Droga do Limone była dla chłopaków ekscytująca ze względu na liczne tunele, w których podobno ścigał się sam agent 007, James Bond. 

Wybraliśmy się również w dalszą drogę do Wenecji. Z parkingu do Placu św. Marka płynęliśmy łodzią, liczne mostki i wąskie uliczki były dla nas niezłym wyzwaniem ze względu na wózek. Wenecja miasto całkiem inne niż wszystkie zrobiła na chłopcach duże wrażenie, oczywiście nie obyło się bez kupna pamiątkowych masek weneckich. 

Jednak największe wrażenie na moich synach zrobił wodospad Cascata del Varone, który jest rzut beretem od Tenno. Piękno wodospadu można podziwiać w jaskiniach, całość skryta jest w wąskim wąwozie. Ciemność jaskini,  huk wody, zapach skał wyostrzał nasze zmysły. Cieszę się ze zdecydowałam się na zamotanie najmłodszego oseska w chustę, dzięki temu całą rodziną mogliśmy poczuć potęgę natury. Starsi synowie z tatą kilkukrotnie wchodzili do grot, ja w tym czasie z maluszkiem odpoczywaliśmy w ogrodzie botanicznym znajdującym się przed wejściem do wąwozu.  Chłopcy byli mokrzy, podekscytowani i szczęśliwi.

Czas wolny od zwiedzania spędzaliśmy nad jeziorami. Szczególnie urzekło nas Jezioro Tenno, o pięknym lazurowym kolorze. Czysta, ciepła woda, nie pozwalała chłopcom wychodzić na brzeg.  Całe Jezioro panowie opłynęli rowerkiem wodnym oraz na desce. Starszy syn z tatą popłyną na zadrzewioną wysepkę. 

Czy planujecie kolejne podróże samochodem za granicę?

Tak, jak najbardziej. Teraz wiemy, że taka podróż nie jest bardziej męcząca niż jazda nad polskie morze czy w góry. Już planujemy kolejne wyprawy, również krótkie rodzinne wypady w weekend. 

Co powiedziałabyś rodzicom, którzy chcieliby podróżować z dziećmi, ale mają obawy?

Dla starszych dzieci takie wyprawy to super przygoda. To okazja do spędzenia wspólnie czasu, poznania nowych miejsc, dużo czasu na wspólne zabawy, rozmowy.  Natomiast niemowlę w podróży… hmmm same plusy. Za maluszka nie płacimy, jedzenie dla niego jest zawsze świeże i dostępne (dla mam karmiących piersią), pieluchy są na każdej stacji benzynowej, a niemowlę najczęściej przesypia niedogodności podróży. 

Oczywiście każda rodzina jest inna i każde dziecko jest inne. Dlatego rodzice powinni  wziąć pod uwagę wszystkie za i przeciw dalekiej podróży. Osobiście uważam, że należy słuchać swojej intuicji. To my najlepiej znamy swoje dziecko i wiemy co będzie dla niego najlepsze. Ponieważ jak do tej pory mam same dobre doświadczenia, to powiem kochani odrzućcie wątpliwości i szerokiej drogi…

Aniu, dziękuję za wspaniały wywiad i przepiękne zdjęcia z waszych wakacji! Jestem pod ogromnym wrażeniem! Zmieniłaś moje podejście do dalszych podróży z dziećmi! Wpisuję sobie prowincje Trydent i Jezioro Garda do listy miejsc, które koniecznie chcę pokazać moim synkom!

Spodobał Ci się ten post?

Śmiało podziel się nim ze swoimi znajomymi! Będzie mi niezmiernie miło!

Chcesz być na bieżąco z nowościami na blogu?

Zapraszam Cię do śledzenia mojego fanpage na FACEBOOK oraz konta na  INSTAGRAM. Wtedy z całą pewnością nie ominą Cię kolejne darmowe grafiki oraz nowe wpisy!

Zapisz się na newsletter MADALA.PL i otrzymaj dostęp do Kreatywnej Biblioteki, w której znajdziesz darmowe plakaty oraz materiały dotyczące organizacji codzienności z maluszkiem.

Miłego użytkowania!

«

»

Zajrzyj do naszej kreatywnej codzienności na Instagramie

No images found!
Try some other hashtag or username